0

d̝̩̀ṉ͎̟̝i

0

ģ͉̹̣͈͕o̩͈d͞z͇̮̞̦i͇̙̝̲͝n̟͝

0

m̤͈̟̪̲̩i̳n͍͍u͎̭̤̙͚̤͓͘t̷̳̼̣͎̖̜

0

ş̼̤é̺k̗̀ų͇͕͖̹̬͚̫n͓͔̗͕͖̲̫d̡̝̗̰͔̝


?̝͍͉̙͓?̞͘?͉̪

Od Bersa ONR

Wiem, nie pytaj od kogo, ani kto, ale jest wiecej osob chetnych do pojscia w slady tych debili z opola. Pozostaw ta informacje wylacznie dla siebie, nie prowadz dochodzenia, bo przyniesie to skutek odwrotny do zamierzonego. Te osoby sa zagubione, moze ktos je namawia. Mysle, ze jezeli zamiescisz to co napisalem na forum, najlepiej ogolnym, pozwoli im zrozumiec, ze to jest najglupsza decyzja z moziwych, a jesli juz odejda to nie beda siac fermentu.

Witam. Niewielu z Was mnie pewnie zna lub pamieta. To kim bylem nie ma tutaj zadnego znaczenia. Dzisiaj rano zobaczylem informacje, ktora nie moze jednak pozostac bez mojej reakcji, czy to sie komus podoba czy nie. Brygada Opolska odeszla z ogolnopolskiego ONR, a swoja decyzje opublikowala m.in. w NGO (taka opolska gazetka).

Tak nieodpowiedzialnej, glupiej, swiadczacej o totalnym braku rozumu decyzji, to w historii ONR nie bylo. To przebilo nawet probe przewrotu Bekiera. Nie bede tutaj wchodzil we wszystkie szczegoly, ktore sklonily tych ludzi do tego czynu, ale o kilku napisze w dalszej czesci.

Teraz ogolnie. Ja rowniez jak niektorzy pewnie wiedza, mialem wraz z Politykiem inna wizje ONR niz owczesny Kierownik Gowny, wiekszosc jednak uznala, ze lepiej podazac droga wytyczona przez Kierownika, wiec choc uwazalem i nadal uwazam, ze mielismy racje, podjelismy decyzje o odejsciu z Organizacji (byla to bardzo ciezka decyzja, bo obaj ja wspoltworzylismy od samego poczatku, a nawet i wczesniej, ale w tym wypadku byla to jedyna sluszna decyzja, zeby nie byc posadzonym o stanie na drodze pozostalym).

Odeszlismy, ale nigdy nie przestalismy byc Oenerowcami. Moglismy wtedy postapic tak, jak te osoby teraz, mielismy do tego wieksze prawo, chocby przez to, ze bylem pierwszym KG ONR. Nie zrobilismy tego, bo nie licza sie osobiste ambicje czy inne plytkie powody, liczy sie honor i idea. Jesli sie cos komus w ONR nie podoba, tak jak nam sie nie podobalo, to probuje to zmienic wewnatrz organizaji, jesli mu sie nie udaje, powinien z tej organizacji odejsc i najwyzej zalozyc cos wlasnego. Natomiast odrywanie czesci ONR (co wiecej tej najstarszej czesci, oprocz Czestochowy i Sosnowca) to zdrada, dzialanie na szkode calego ONR, ktore akurat w tej chwili kiedy ONR powinien byc najsilniejszy, moze zrujnowac lata pracy innych ludzi, nawet tych, ktorych w organizacji juz nie ma.

Na poczatku ONR to byla grupa ludzi polaczonych miloscia Ojczyzny, ktora z czasem stala sie zajebista paczka kumpli. Bylo nas malo, ale bylismy nie do zajebania. Dlatego, ani Bekier, ani wyborcza, ani policja czy abw nie mogly nam nic zrobic. Z czasem zaczelismy zapominac o najwazniejszym, o kolezenstwie, nie wiem dlaczego tak sie stalo, moze przez wzrost szeregow, przez nieodpowiedni dobor ludzi, a na pewno przez przysrost wazeliniarzy i przydupasow w najblizszym otoczeniu szefa, walka z tym to bylo sedno mojej i Polityka wizji. Zaluje, ze nie potrafilismy rzeczowo i spokojnie o tym pogadac, bo wiem, ze wyszloby, ze tak naprawde to roznimy sie w detalach. Jestem temu winny i ja i Haker i moze w mniejszym stopniu wszyscy pozostali.

Teraz slysze, ze ponoc jedna osoba potrafi wplynac na decyzje o dezercji calej Brygady, zalosne. Swiadczy to niestety o slabosci organizacji, o braku tych wiezi, ktore byly na poczatku. Teraz wystarczy wyobrazic sobie jakis trudny okres, nie wiem wojna, niewola itp i mysle, ze zostalibysmy jako organizacja rozjebani w sekunde, wlasnie przez brak wiezi.

Wroce do powodow decyzji o odejsciu tych ludzi. ”Bawienie sie w polityke” przez obecne wladze. ONR nigdy nie mial sie stac partia polityczna, mial ksztaltowac mlode pokolenia, ale na litosc boska nie mial ich potem zostawiac na pastwe innych mieniacych sie narodowcami. Tworzenie RN to byla nasza wspolna decyzja, kolejny krok do celu (To, ze nie mialo tam byc Zawiszow i innych starych i cwanych wyjadaczy pozostawiam jako oczywistosc). RN musial wejsc w polityke, inaczej nie mialby sensu, nie jako ruch spoleczny, ale wyloniona z niego reprezentacja polityczna.

ONR w przeciwienstwie do MW, ktorej czlonkowie od poczatku sa szkoleni na politykow, ktorzy maja doswiadczonych w dzialalnosci w LPR lub przy LPR ludzi, mial byc i mogl byc jedynie ”straznikiem idei”. Kims kto trzyma za morde i nie pozwala zeby zrobil sie z tego LPR bis. Wiec pierdolenie o jakims bawieniu sie w polityke to idiotyzm do kwadratu.

Kto z ONR dorowna Winnickiemu czy Bosakowi w medialnosci czy politykowaniu – nikt! Dlatego mielismy byc silni wewnetrznie, zeby moc nad nimi panowac. Panujemy? Tutaj do wladz ONR. Pozwoliliscie Winnickiemu, Zawiszy i innym, wyjebac Waszego bylego Kierownika, honorowego prezesa ONR, z Rady Decyzyjnej RN. Oni dali jakies smieszne ultimatum (tak sie sklada, ze wiedzialem o nim, zanim sam Haker je uslyszal i ciekawilo mnie jak zareagujecie), a Wy co zrobiliscie? Zamiast stac za nim murem, pozwoliliscie go wyjebac. I niech nikt mi nie mowi, ze to przez rozmowy, ktore wyciekly, bo tam najbardziej ucierpial ONR wewnatrz, a nie reszta rozmowcow i tych o ktorych mowiono.

Mimo, ze te rozmowy mogly urazic i urazily mnie osobiscie, to gdybym byl wtedy w ONR, nie pozwolilbym wyjebac Hakera. Owszem wewnatrz ONR wyjasnilibysmy wszystko i wyciagneli konsekwencje, ale nie staniecie na zewnatrz za swoim, to pokazanie totalnej slabosci, to wrecz ucieczka z pola bitwy. Jesli myslicie, ze teraz ktos z nich Was szanuje to jestescie naiwniakami. Beda poklepywac Was po plecach, dawac przemawiac pierwszym itd., ale nie macie wplywu na ich decyzje. Mozna probowac to zmienic, ale do tego potrzeba jaj i prawdziwej wiezi, ktora uczyni organizacje silna i przede wszytskim nauczyc sie sluchac.

My nie mielismy ludzi, ktorzy mogliby nam doradzic, wszystkiego uczylismy sie sami, popelnialismy bledy, co bylo nieuniknione w tej sytuacji. Wy juz macie inaczej, tylko nauczcie sie sluchac, bo to zadna ujma. Kolejna kwestia to to czy obecnie ONR, ma jeszcze cos wspolnego z ONR, ktory zakladalismy w 2005 roku, jesli nie to radze sie zreflektowac, stworzyc cos nowego, swojego, a nie zmieniac cos calkowicie, bo jest to conajmniej nieuczciwe, a napewno zgubne. Jesli cos pozbawia sie fundamentu, jesli zapomina sie o historii wlasnej organizacji to NIC nie uchroni jej przed upadkiem. Jestem wkurwiony, wiec wybaczcie forme.

Krzysztof Fąferko