Z jednej strony postąpili wyjątkowo idiotycznie, ale w zasadzie, to nie ma czego żałować. Kompletnie nie rozumiem takiego toku rozumowania. Planowali zbiorowe odejście, a jednocześnie wystawili reprezentanta na zjeździe i jeszcze chcieli ogarniać rocznicę. Antifa i tak będzie ich atakować, nawet jakby się nazwali "Stowarzyszenie Liberalno-Demokratyczne", z tym, że teraz nie dostaną od nikogo żadnej pomocy. Z tym pożegnalnym 1 września, to już szkoda komentować... Afera z wzywaniem policji to przecież ich wina, a nie nasza, więc to nie oni mieli problemy przez ONR, tylko ONR przez nich. Tak samo bezsensowne było ich podejście do innych osób z ONR. Mieli kłopoty, a jak ktoś chciał im radzić, to pieprzyli, żeby się o nich nie martwić. Pobicie Romana faktycznie było dramatycznym momentem, ale jak ktoś ma instynkt samozachowawczy, to nie robi tak, żeby w mieście, gdzie ma problemy na ulicy pokazywać się pod swoim nazwiskiem w TV, albo umawiać się z obcymi osobami w ustronnych miejscach. Co do rozwiązania tej sytuacji, to sądzę, że lepiej nie wywlekać tego w necie, bo to by jedynie zadziałało na naszą niekorzyść. Rację ma w tej kwestii kol. N4020. Niestety z tego co obserwuję, Poznań jest miastem o wyjątkowo niskiej popularności szeroko pojętego nacjonalizmu. Na Lechu jest grupka "kumatych" zainteresowanych działalnością, ale niestety 90% z nich to dawni NS, a obecni AN. Kilku małolatów reaktywowało tamtejsze koło MW, więc obawiam się, że ze znalezieniem dobrego materiału na działaczy nie będzie łatwo. Nie mniej jednak sądzę, że nie warto brać każdego, jak leci, bo mogą nas jeszcze bardziej skompromitować, niż ekipa Krystian-Roman.
#1